książeczki komunijne

Home
nergal
 

Temat: Gadu gadu na nowo
no to niezłam przygoda Mała

Cześć wszystkim
Prezent komunijny:
-chrześniak Jarka - wieża + PSP (mp3, mp4,gry, dyktafon, przeglądarka zdjęć, kamera, itd) - chociaż ten szczyl nie zasługuje nawet na wyrób czekoladopodobny
-dla dziewczynki (kuzynka Jarka) - PSP (mp3, mp4,gry, dyktafon, przeglądarka zdjęć, kamera, itd)+zestaw "malarski"-taka walizka wielka z przyborami do malowania, bo uwielbia malować.
Dokupiłam takie książeczki-pamiątka Pierwszej Komunii, gdzie można wkleić zdjęcie, jest miejsce na wpisy gości, gdzie była ceremonia...

wczoraj położyłam się o 1 w nocy i padam teraz na ryj...
Źródło: nacalezycie.pl/viewtopic.php?t=690



Temat: Czy Epikur ma racje?
Mógłbym Tobie na to odpowiedzieć, no ale co to da, lepiej za cytuję Książeczkę komunijną
"Myśli moje nie są jak myśli wasze" powie Bóg tym, którzy w cierpieniu człowieka dopatrują się kary Bożej lub zgoła bliscy są bluźnierstwa sądząc ,że Bóg chcę cierpienia. "Ani on zgrzeszył, ani rodzice jego" brzmi odpowiedź Chrystusa Pana dla podobnie myślących . Ja powiem tak wiemy że wszystko jest unas policzone, jak ktoś cierpi za życie, to będzie mu to wynagrodzone, jakby wyglądał świat gdyby wszyscy byli tacy sami, rozwijał by się, ludzie byli by szczęśliwy, to też jest wyrazem Miłości Bożej że się różnimy od Siebie, a jak się różnimy to nie którzy będą mieli lepiej inni gorzej, ale koniec końców wszyscy zostaniemy tak samo osądzeni, Ci co cierpieli mogą liczyć na nagrodę, Ci co mieli życia jak w Madrycie, muszą się zliczyć że od nich się więcej wymagało, bo mieli swoje talenty i szczęście w życiu, najważniejsze jest to że gdy jest źle mieć zaufanie w Panu Bogu
Źródło: apostol.pl/forum/viewtopic.php?t=3113


Temat: Chodzisz do kościoła ?
" />
">Oczywiście, można być wierzącym i nie chodzącym do Kościoła.

.. zostaje sie wtedy w takim martwym punkcie.. W miare dorastania, osiagania pewnej dojrzalosci powinnismy zglebiac swoja wiare.. Tak by 20-latek nie modlil sie modlitwami nauczonymi na I komunie sw i by nie powtarzal rachunku sumienia z ksiazeczki I-szo komunijnej [odpowiadajac na pytania typu:"Czy byles niegrzeczny dla Pani w szkole?"]
Msze pomocne sa w zglebianiu wiary, tym lepiej, gdy ewangelia poparta jest konstruktywnym kazaniem dajacym duzo do myslenia.
"Jak nie chodzisz to nie wierzysz" moze i wierzysz, ale Twoja wiara zaczyna pokrywac sie kurzem.. Idz tam, gdzie wystawiaja Najswietszy Sakrament.

Temat dyskusji: "Chodzisz do kosciola?".. rownie dobrze mozna zalozyc tematy "Chodzisz do: kosmetyczki, dyskoteki, muzeum, dentysty, cyrku*..?" Moze lepiej odpowiedziec po co tam chodzisz, lub dlaczego nie przychodzisz?


*- niepotrzebne skreslic
Źródło: lkr.pl/viewtopic.php?t=1038


Temat: Kilkunastokrotne klepanie modlitw
" />Modlitwa jest sprawą indywidualną. Myślę, że Bóg, czy inna siła wyższa, nie będzie Ci miała za złe, że modlisz się po swojemu. Podstawą bycia wierzącym jest wiara (wiem, brzmi jak kompletna tautologia, ale myślę, że inteligentni ludzie wiedzą o co chodzi).
Ostatnio często dochodzi do takich paradoksów nawiązujących do modlitw. Przykładowo, czytałem artykuł poświęcony chłopcu, w wieku komunijnym, który przeżył jakiś wypadek, w wyniku, którego ma problemy z pamięcią, zapamiętywaniem. Katechetka nie zgodziła się na przystąpienie chłopca do komunii, bo nie zaliczył u niej "Wierzę w Boga". Rozumiem, że gdyby jeszcze nie rozumiał istoty komunii itp, ale tak nie było, wiedział o co chodzi. I jak tu wierzyć w dzisiejszych czasach?

W każdej wierze, modlitwa jest rozmową z Bogiem/bogami. Każdy rozmawia inaczej, ma inny styl wypowiedzi, głupotą jest ograniczenie się do kilku regułek, które po 100 razie tracą sens, są tylko wyuczonymi, nic nieznaczącymi słowami. Chodzenie do kościoła nie czyni z nas osoby wierzącej, tak samo jak bezmyślne klepanie wersów z książeczki do nabożeństwa.
Źródło: alk1b40.nastolatek.pl/forum/viewtopic.php?t=34522


Temat: Świadomość liturgiczna najmłodszych
" />Ja szczerze mówiąc nigdy nie czytałem opisu Mszy w mojej I - komunijnej książeczce.....i wydaje mi sie ze jeśli kogoś to nie obchodzi to raczej czytać nie będzie......jeśli chodzi o ministrantów oni na szczęście maja nas(animatorów) którzy powinni im to wytłumaczyć tak jak naprawdę powinno być......gorzej z ludźmi bo ich coś zainteresuje na Mszy a później tworzą sobie własne logiczne wytłumaczenie i tak zostaje......bo zapewne nawet nie wiedza gdzie szukać odp......spytaj ludzi czy wiedza co to jest OWMR......to raczej nikt nie będzie wiedział o co chodzi a wydaje mi sie ze przynajmniej świadomość pewnych spraw jest bardzo potrzebna.......co prawda nie każdy musi czytać wszelkie dokumenty kościoła na temat liturgii ale powinien wiedzieć o ich istnieniu......i to jest problem. Miałem kiedyś taka sytuacje w domu ze moja mama stwierdziła ze ksiądz "oszalał" z tym kadzidłem chce chyba ludzi potruć tym dymem.....porostu nie zdawała sobie sprawy z tego ze to ma jakąś głębsza symbolikę......Nathanael rzeczywiście to jest problem ale po raz kolejny jesteśmy w tej sytuacji bezsilni.......
Źródło: lsorzeszow.fc.pl/viewtopic.php?t=490


Temat: Kościół nie kocha psów
zobaczycie, to kwestia czasu.

a właściwie kwestia pokropku.

księża kropią wszystko: książeczki do nabożeństwa, różańce, palemki, dziecięce tornistry i worki na kapcie wraz z zawartością, święcą prezenty komunijne i urodzinowe (uroczysta prezentacja rowerów i laptopów w pod ołtarzem), kropią samochody na św. Krzysztofa*, domy, pola, lasy, łąki, budynki publiczne, hipermarkety i jajeczka na wiosnę.

pokropią psy, poświęcą, pomodlą, kopertę dostaną, zgodę wydadzą.

nie ma rączek, nie ma ciasteczek - nie ma kopertki, nie ma niczego.


* wiele lat temu jechaliśmy nad jezioro, akurat święto było. Proboszcz w jednej miejscowości wyszedł przed kościół i jak leci kropił i błogosławił piątkowy sznur aut zmierzających na Augustów. Nie muszę mówić, że tak pobłogosławił, że te same auto służy dzielnie wiele lat (przyrastając do miejsca parkingowego) i nie zanosi się na jego zmianę?
Źródło: forum.apostazja.pl/viewtopic.php?t=650


Temat: O Jezus, komunia
Moje prezenty komunijne, to było coś.

Od chrzestnej łańcuszek i czekolada, od chrzestnego zegarek, który nosiła moja mama, od rodziców rower, który ukradli, kiedy mój tata walczył z wypłatą w knajpie. Aaa od rodziców jeszcze złote kolczyki, które trzeba było sprzedać, jak nie było na rachunki, no i od babci 30 tys. na książeczce, ale to było długo przed denominacją, po dwóch, czy trzech latach mama kupiła sobie za to maszynę do szycia, nie wystarczyło na nic innego, bo zaczynała się już galopująca inflacja.
I tyle.

Moim zdaniem nie ma czego tak przeżywać.
Wszystko zależy od rodziców, co wpoją dziecku, co przedstawią jako rzeczy w życiu ważne. A w czasie komunii, tu zgadzam się z Majorskim, wypasiona wycieczka.
Źródło: forum.apostazja.pl/viewtopic.php?t=616


Temat: Literatura - ciekawe pozycje
Robiąc porządki na półkach z dawno nieprzeglądanymi książkami znalazłam cienką, czerwoną książeczkę – Może tak, może nie. Poradnik dla młodych sceptyków. Jak się okazało po znalezionej wewnątrz eleganckiej kartce z dedykacją otrzymałam ją wiele lat temu jako – o ironio! - prezent komunijny od cioci.
Publikacja bardzo ciekawa nie tylko w zestawieniu z datą w którą ją otrzymałam. Traktuje o paczce przyjaciół którzy próbują dociec czy w domu jednego z nich straszy. To historia poboczna. Głównym przesłanie książki jest takie: kiedy ktoś mówi ci, że coś jest prawdą zawsze pytaj dlaczego tak twierdzi, w miarę możliwości weryfikuj informacje i nie zakładaj istnienia tego na czego istnienie nie masz dowodów (w przypadku przykładu z książki: duchów). Dziwię się, że Prószyński i S-ka wydal tak dywersyjną publikację, ale jeszcze bardziej dziwię się temu, że moja katolicka ciocia wiele lat temu podarowała mi ją na komunię. Teraz książeczka czeka aż będę mogła ją przekazać mojej małej kuzynce, ale to za jakiś czas, bo mała póki co jeszcze nie potrafi czytać.
Źródło: forum.apostazja.pl/viewtopic.php?t=165


Temat: Przedślubne pogaduszki, czyli jak nam idzie?
" />1. o matkooo.... no to mamy fotografa teraz tylko decyzja jeden czy dwoch?
2. wypelnilismy ankiete podeslana nam przez dja dotyczaca szczegolow jego wystepu...
3. decyzja podjeta: w sobote spowiedz, musze miec ustalona date, musze isc z K, bo inaczej .... uciekne w podskokach...
teraz to ja poszukuje pytan-podpowiedzi do rachunku sumienia, bo te w mojej ksiazeczce okolo komunijnej (bo wlasciwa zaginela szybko) sie... hmmm... nie nadaja - czy nie grymasze przy posilkach? czy wysylam rodzicom i chrzestnym listy z wakacji? - chyba nie o to chodzi........
Źródło: weseleforum.pl/viewtopic.php?t=80


Temat: Czy pamiętasz dzień swojej I Komunii Świętej ?
6 czerwca 1995 r


Nie mogłam się doczekac!
Chodziłam z babcią do kościoła, siadałyśmy z przodu i mnie było przykro podczas Komuni, że jeszcze nie mogę przystąpić! Szczerze! Modliłam się wtedy, że ja też chcę Pana Jezusa.

Pamiętam katechezę w szkole przed I Komunią z naszym ówczesnym proboszczem. Tłumaczył jak Jezus jest skryty w Hostii. Wybrał najmniejsze dziecko (taki jeden Grześ) i kazał mu wejść do szafy w klasie. Nie widać go, a wiedzieliśmy, że tam jest. Ten obraz utkwił mi w pamięci!

I wszystkie próby przez komunią pamiętam. Na tej gdzie było ustawianie nas jak będziemy stać w ten wielki dzień mnie nie było... Dlatego, że tydzień przed Komunią dostałam rower. Od wujka z Ameryki. To były czasy gdy dostawało się jeszcze składaki, a ja dostałam amerykańskiego górala. Jazdę na rowerze kochałam już wcześniej (i zostało mi do dziś - ciągle na tym komunijnym za małym w tej chwili rowerze!). Jeździłam sobie po wsi zapominając o próbie. W domu tez nie pamiętali. Dopiero zobaczyła mnie babcia mojego kolegi i mi przypomniała. Było już za późno. Potem za karę stałam po tej stronie co chłopaki... bo nie było dla mnie miejsca. Była ze mną jeszcze jedna taka Proboszcz jak coś rzekł to był konsekwentny - kazał przyjść na 100% - to była "kara".

Jeszcze kilka słów o pierwszej spowiedzi. Pytałam czy ktoś z rodziny ze mną nie pójdzie. Były też ciotki. Ale wszyscy uwijali się przy pieczeniu, gotowaniu, sprzątaniu, nikt nie miał czasu. Smutno mi było, ale poszłam sama. Jako jedna z pierwszych się wyspowiadałam. Jak mi lekko było!!! Wracałam jak na skrzydłach. Szkoda, że nikomu nie mogłam o tym opowiedzieć, wszyscy tacy zapracowani...

Cieszyło mnie, że byli goście. Lubiłam harce z kuzynami - byliśmy w zbliżonym wieku. Nie pamiętam dobrze prezentów. Rower już wymieiła. Złoty medalik od chrzesnej, książeczki z wierszykami religijnymi od wujka i to chyba wszystko co zapamiętałam. Prezenty nie utkwiły mi w głowie

Czułam odświętność i że dzieje się coś ważnego w moim życiu.
Źródło: apostol.pl/forum/viewtopic.php?t=1055


Temat: Mt 10,8b - praktycznie :)
Mam bardzo podobny różaniec, ale biały od Papieża, ksiądz po kolędzie rozdawał każdej rodzinie, dla mnie najważniejszy jest ten który dostałem na komunie, do dzisiaj się na nim modlę, a książeczka komunijna jest dla mnie ratunkiem na różnego rodzaju pokuty
Źródło: apostol.pl/forum/viewtopic.php?t=2627


Temat: Prezenty na komunie, prezenty na wesele....czyli szaleństwo
Wydziwianie dorosłych....Zacznijmy od początku. Otóż kiedy jesteśmy zaproszeni na ślub do znajomych, kuzynki itd ( w każdym razie nie jesteśmy chrzestnymi, oni wiadomo kupią coś extra) mamy szeroką gamę artykułów które mogą być fajnymi i przydatnymi prezentami. Możemy na ten cel przeznaczyć 300 zł i kupić elegancki sztuśce czy dobrą mikrofale. Jednak Ci co mają tych pieniążków mniej nie są na straconej pozycji. Za 100zł nowożeńcom tez można sprawić fajną niespodziankę.
A jak jest z Komunią? Ano tak jest że wymagania dzieciaków i niejodnokrotnie ich rodziców są duże. Dzieciaki chca teraz aparat cyfrowy, rower to prawie przeżytek chyba że jakiś dobry, Konsole do gry, I-poda, telefon komórkowy oczywiście jakiś lepszy a nie byle co. Niektóre dzieciaki chcą laptopa bo komputer stacjonarny to przeżytek, skutera (na własne oczy widziałm jak w Media expert w zeszłym roku Państwo kupowali na komunie). Niejodnokrotnie ludzie pożyczają pieniądze na prezent komunijny. Moja sąsiadka na raty wzieła wieże na komunie do bratanicy. Mojej mamie tłumaczyła że wstyd by jej było dać byle co. Sama znalazłam się w sytuacji gdzie mój budżet trochę podupadł i na Komunię przeznaczyłam do 100zł . I wierzcie nie wiedziałm co mam kupić. Książka nie bardzo bo mała czytać nie lubi, ciuch odpada, na jakąś elektronikę nie starczyłoby mi, rolki zadrogie. Staneło na śpiworze.Szok! A co Ci którzy nie mają tyle pieniędzy a zapożyczać się nie chcą? Ano, kupią biblię ilustrowaną w Kauflandzie. Najgorsze jeszcze przed nami. Moda i głupota rodziców nie zna granic. Byłam na takiej komuni gdzie rodzice pokazywali wszystkim prezenty, ogłaszając wszem i wobec kto co dał. Np." A tu aparat cyfrowy od cioci Grażynki!!!!" , " A tutaj mamy biblię ilustrowaną od wujka Mateusza" Każdy kto był w Kauflandzie wie jaka cena tejże książeczki mogła być (30 zł) O a tu w kopercie od cioci i wuja 50 zł a od kuzynki 300 zł. Jak na takiej Komuni czują się ludzie którzy dali skromniejszy lecz może wybrany od serca prezent?
Kiedyś w parafii św Alberta na Jagiellońskim widziałm jak dzieciaki wychodziły z kościoła po komuni. Do jednego chłopca podleciała rodzina, kask mu na głowe założyli i hulajnoge na akumulator mu wręczyli. Rozumiecie? Ledwo z kościoła wyszedł. Chłopak pojechał a cała familii za nim leciała. A gdzie nastrój? A gdzie celebrowanie tego dnia?
Oczywiście są rodzice którzy rozumieją, że to wielkie przeżycie dla ich pociechy. Ale wszystko ma swoje granice. Nie róbmy wiec swoim dzieciom balików z extra prezentami zamiast Komuni. Czasy się zmieniają idziemy do przodu ale czy warto?????
Źródło: koscian.net/forum/viewtopic.php?t=1765


Temat: jak tam mija dzien...
" />Gdzie się kupuje te takie świeczki do komunii, bo potrzebuję akcesoriów do zdjęć wianuszków komunijnych i chodzi mi o to, żeby tanio było Książeczki widziałam w Taniej Książce
Źródło: weseleforum.pl/viewtopic.php?t=302




 
 
Pokrewne
 
 
   
Copyright 2006 Sitename.com. Designed by Web Page Templates